Wejście i przed budynkiem
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next

avatar

Rasa :
Wampir

Rola / pozycja :
Łowca

Wiek :
125 lat (19)

Multikonto :
Admin/Sora




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Wejście i przed budynkiem   Wto Paź 24, 2017 6:25 pm


Wejście i przed budynkiem



_________________
I have noticed that everything is predestined
we can change nothing

☯ Notatnik ☯ Theme ☯
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
architekt/hostessa

Wiek :
24 lata

Multikonto :
-




http://intodarkness.forumpolish.com/t62-subin-han
http://intodarkness.forumpolish.com/t100-informator
http://intodarkness.forumpolish.com/t339-znajomosci#1832
http://intodarkness.forumpolish.com/t340-dziennik#1833

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Wto Paź 24, 2017 8:27 pm

Zaciskając szczelniej poły płaszcza, młoda Koreanka opuściła nocny klub na obrzeżach Seulu. Praca ostatnio jej wcale nie rozpieszczała i praktycznie nie miała żadnej chwili odpoczynku. Nawet pomimo zakończonych studiów nie tak łatwo było się pozbyć niechcianej pracy i zacząć normalne życie. Chociaż czym ono tak naprawdę było? W rzeczy samej młoda pani architekt zawsze miała pod górkę, więc skąd mogła mieć pewność, że to co obecnie stanowiło jej codzienność wcale nie było normalne? Może to właśnie inni chcieli stwarzać pozory, że wszystko było u nich w porządku, a ona ślepo w to wierzyła...
To nie pierwszy raz, gdy takie myśli nawiedziły zmęczony umysł dziewczęcia, lecz coś bardzo nagle i skutecznie odwróciło jej uwagę. W pierwszej chwili omal nie wyskoczyła z siebie i nie stanęła obok. Coś futrzastego przemknęło tuż obok niej, ocierając się o gładką skórę jej nagiej nogi. Czyżby szczur? Nie, to na pewno nie to. Dopiero po chwil zorientowała się, że kilka kroków dalej siedział sobie kot i z jakiegoś powodu uparcie się w nią wpatrywał. Spojrzała po sobie, a później znów na kota. Nie wyglądał na przybłędę, a na jego szyi migotała obróżka z metalową tabliczką. Zaciekawiona rozejrzała się dookoła, być może jego właściciel był gdzieś w pobliżu. Ale kto wyprowadzał koty na spacer, a już zwłaszcza o trzeciej nad ranem?
Żaden był z niej zaklinacz kotów, jednak postanowiła zwabić do siebie zwierzaka. Kucając wyciągnęła do niego rękę i wydała z siebie kilka dźwięków mających zachęcić kociaka do podejścia. Uparciuch nie drgnął nawet o milimetr. Nieco zirytowana stanęła na proste nogi i mruknęła coś niezrozumiale pod nosem. I tyle wystarczyło. Kot raz jeszcze otarł się o nogi Subin, a ta nie czekając na kolejną okazję szybko podniosła kocura z ziemi. Trochę zaskoczony zadrapał ją na dłoni. Skrzywiła się widząc czerwony ślad, choć bardziej skupiła się na tabliczce. Nie rozpoznając adresu wpisała go jedną ręką w wyszukiwarkę. Drugi koniec miasta. Fantastycznie.
- Co ty tutaj robisz? - spytała i raz jeszcze rozejrzała się czy przypadkiem skądś nie biegnie jego właściciel. Nie biegł. Za to na przystanku nieopodal zatrzymał się autobus. Niewiele myśląc dziewczę wsiadło do środka ze zwierzęciem. Zamierzała go oddać, ewentualnie zabrać go ze sobą do domu. Gdyby tylko matka nie miała alergii na futro... Prychnęła cicho pod nosem.
Czterdzieści pięć minut później stała już pod budynkiem. Ciemne oczy Koreanki otworzyły się trochę szerzej. Apartamentowiec wcale nie przypominał budynków, w których przyszło jej mieszkać co trochę ostudziło jej zapał i szczerze mówiąc wprawiło w małe zakłopotanie. Zastanawiając się jak wytłumaczyć swoje pojawienie się o tej dziwnej godzinie, chodziła przez pewien czas w tą i z powrotem z kotem na rękach, od czasu do czasu zerkając w stronę wejścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Wampir

Rola / pozycja :
Łowca

Wiek :
125 lat (19)

Multikonto :
Admin/Sora




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Wto Paź 24, 2017 8:45 pm

Kim otrzymał sms. Okej. Kim zatem odpowiedział na smsa, następnie spakował (brak)manatki, wybył z głównej domeny, wsiadł w samolot i poleciał prosto do Korei. Czas podróży sięgnął… sporo. W rezultacie młody wampir musiał się nieco przekimać, co na szczęście nie było wybitnie trudne, chociażby ze względu na pierwszą klasę wraz z odpowiednio przysłoniętymi oknami, co rzecz jasna młodziak zawdzięczał przychylności grupy łowców no i samego sojuszu. Ale czad!
Ostatecznie przybycie do domu przeciągnęło się o noc – najpierw lot, sen, potem odprawa oraz dojazd do apartamentowca. Nie owijając w bawełnę – Kim podejrzewał, że sprawa jest poważna. W końcu Jun nie wzywałby go bez wyraźnej potrzeby prawda? Tym bardziej szczerze w to wątpił skoro wyraźnie mu podkreślił nieciekawą sytuację w rodzinie. O co więc mogło chodzić?
Ciszę przerwał ryk… silnika. Wampir podjechał pod swoje włości i zatrzymał kilka metrów przed budynkiem. Widok niewiasty oraz kota, którego nawet nie rozpoznał, wprowadził nieśmiertelnego w zakłopotanie. Kim była ta niewiasta? Skąd miała adres zamieszkania Koreańczyka i czyi był ten kocur? Czyżby zaginiona zguba Parka? Coś wspominał o ucieczce futrzaka, ale żeby aż tak?
Zaintrygowany wyłączył silnik – nie mogę powiedzieć, aby zrobił do dyskretnie. Wyglądało to raczej na przybycie prawowitego właściciela budynku, co mogło, choć nie musiało speszyć potencjalnego przechodnia, w szczególności takiego, który postanowił popałętać się po okolicy.
Na razie nie zrobił nic gwałtownego – ot młody chłopaczek wysiadł z czarnego pojazdu i włączył alarm. Wyglądał jakby jeszcze nie zauważył Koreanki i kota.

_________________
I have noticed that everything is predestined
we can change nothing

☯ Notatnik ☯ Theme ☯
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
architekt/hostessa

Wiek :
24 lata

Multikonto :
-




http://intodarkness.forumpolish.com/t62-subin-han
http://intodarkness.forumpolish.com/t100-informator
http://intodarkness.forumpolish.com/t339-znajomosci#1832
http://intodarkness.forumpolish.com/t340-dziennik#1833

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Wto Paź 24, 2017 9:49 pm

Pojawienie się mieszkańca budynku nie było niczym zaskakującym, a przynajmniej nie na tyle jak pojawienie się tam młodej kobiety, która nigdy nie przekroczyła progu budynku i w dodatku trzymała na rękach kota. Wcale nie zdziwiłaby się gdyby ktoś wziął ją za lunatyczkę, która z jakiegoś powodu wybrała się na nocny spacer z futrzakiem.
Gdy mężczyzna wyłączył samochód i wyłonił się z pojazdu, młódka szybko przeszła kawałek dalej. Wciąż miała na sobie "pracownicze" ubrania, które nie były zbyt kryjące, a zdecydowanie nie chciała by ktokolwiek uznał ją za podejrzaną i zadzwonił na policję. Kątem oka spostrzegła ona ławeczkę stojącą między dwoma drzewkami. Okolica była ładna i zadbana, zdecydowanie inna od tej, w której ona mieszkała i nawet kręcenie się tam po ciemku nie wydawało się tak niebezpieczne jak zazwyczaj. Nie czekając aż ktoś zacznie bardziej zwracać na nią uwagę podeszła wolno do ławeczki i pokręciła się tam przez jakiś czas. Dopiero po chwili usiadła i sadzając kota na kolanach raz jeszcze przyjrzała się tabliczce. Był tam tylko adres i nic więcej. Czy przypadkiem nie powinno być tam jakiegoś imienia, numeru telefonu czy jakiejkolwiek innej informacji?
Z westchnieniem poklepała kota po głowie i rozejrzała się dookoła. Przecież mogła wejść do budynku i zwyczajnie zapytać. Jeśli zwierzak rzeczywiście był zgubą kogoś z tego apartamentowca, dozorca na pewno zostałby o tym poinformowany. Z resztą jak to się stało, że kot uciekł z takiego miejsca?
- Nie chcieli cię karmić? A może ktoś cię bił? Zamykają cię w klatce? - pytała, nie licząc oczywiście na żadną odpowiedź. Choć czarnowłosa dziewczyna wyglądała na bardzo zaangażowaną w rozmowę z kotem, kątem oka ciągle spoglądała na tajemniczego mężczyznę zastanawiając się czy zamierzał tak stać w środku nocy, czy jednak wejdzie do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
-

Wiek :
25 lat

Multikonto :
Effie Morgan




http://intodarkness.forumpolish.com/t139-park-jun-ho
http://intodarkness.forumpolish.com/t273-informator

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Sro Paź 25, 2017 12:52 am

Może wpadał w paranoje, kiedy był sam. Może tak przyzwyczaił się do obecności drugiej osoby. Po tylu latach bycia całkiem samemu, szybko przyzwyczaił się do Yeonga, który bywał często w domu. Teraz po prostu głupiał za każdym razem, jak on musiał gdzieś jechać. No cóż poradzić?! Miłość to głupie narzędzie, a jak człowiek równie głupi, to już kompletna tragedia.
Niby nic się nie da z tym zrobić. Ale Park najzwyczajniej w świecie sobie z tym poradził. Jak? Wypełnił lukę w mieszkaniu pewną kudłatą kuleczką, którą obdarzył praktycznie tak samo ogromnym uczuciem, jak swojego partnera. uważasz, że da się kochać zwierzęcia tak samo, jak człowieka? Chyba nigdy nie miałeś pupila!
Kiedy noc wcześniej zniknął jego słodki Kieł, myślał, że odejdzie od zmysłów. Zaczął wpadać w panikę. Bo przecież, jak to możliwe, żeby tak po prostu nie wrócił? Wychodził zwykle na krótko, dozorca zawsze go wpuszczał, a kiedy Junho musiał wyjść, zostawiał go w domu. Wraz ze wszystkimi drzwiami pootwieranymi! Niech chodzi i włazi, gdzie tylko chce. Miał wszystko dla swojego pupilka. Rozpieszczał go na tyle, że Kim zdziwi się, kiedy zacznie deptać po zabawkach w korytarzu. Albo odkryje drobną przemeblówkę, bo Park kupił wielki drapak. To z miłości.
Nie mógł spać. Denerwował się. Nawet zaczął szykować ogłoszenia ze zdjęciem Kła. Ale Ci dziwni ludzie wczoraj... Dobra lornetka nie jest zła, więc słodziaczek zerkał tylko na dół, w poszukiwaniu podejrzanych typ... Lornetka uderzyła o podłogę, kiedy blondyn zrobił gwałtowny w tył zwrot, ruszając do windy. Po drodze wziął koszulę z kanapy i próbował ją lekko zapiąć, kiedy wpadł do windy. W windzie też dopiero wsunął trampki.
Park wyleciał z drzwi apartamentowca wprost na już dość chłodną noc.
-No w końcu! Tak tęskniłem! No gdzie Ty się podziewałeś?! - blondasek w nie do końca dopiętej koszuli, porządnie rozchełstanej, ruszył w kierunku Kima. I co Słodki wampirku? Myślisz, że pupilek chce się z Tobą przywitać, bo się tak bardzo stęsknił? Czujesz jego słodki zapach, kiedy zawiewa wiaterek w Twoją stronę? A słyszysz to przyśpieszone bicie serca? Ten cudowny rytm... Własnie Cię wyminął i prawie biegiem ruszył w kierunku nieznajomej kobiety.
- Kieł... Tak się o Ciebie martwiłem. - przykląkł prawie, że u stóp Koreanki i wyciągnął swoje dłonie do kota. Szeroki uśmiech i błyszczące oczy wyraźnie pokazywały, jaką wielką radość odczuwał, a jednocześnie ogromną ulgę. - Nigdy więcej mi tego nie rób...
Normalnie jak fatalna komedia pomyłek. Kto tu z kogo kpi? A kto tutaj był bardziej zaskoczony? Kobieta, czy wampir? A słodki szczeniak, kompletnie ignorując swoje własne dziwne zachowanie i jak inni mogą je odebrać, po prostu cieszył się na widok swojego kota.

_________________
It’s a bit dangerous but I’m so sweet I’m here to save you, I’m here to ruin you You called me, see? I’m so sweet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Wampir

Rola / pozycja :
Łowca

Wiek :
125 lat (19)

Multikonto :
Admin/Sora




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Sro Paź 25, 2017 7:26 am

Wyminięcie wampira, który nota bene jeszcze nie dotarł ani do kota, ani do dziewczyny było dość dziwne, choć o wiele dziwniejsza okazała się ignorancja jego osoby. Nie żeby coś, ale wezwał go prawie na "TERAZ", a on jak głupie na to "TERAZ" przyleciał, choć równie dobrze mógł, a nawet powinien zostać w Berlinie. Szlag, potem się wykrzyczy na głupiutkiego człowieczka. A przecież mówił prawda? Wyjaśniał, że czasem nie będzie mógł się pojawić i co? Pewnie jeszcze bardziej się zdenerwuje, gdy po wejściu do domu zobaczy drapak oraz stertę kłaków po kocie. Tego nie było w umowie... COMON! Dobrze, że chociaż nie miał na nie uczulenia. Wtedy byłby przyps.
- Kot... chodziło Ci o kota... - burknął wyraźnie zniesmaczony zadowoleniem Parka, po czym ruszył w stronę ławki, a więc Parka, tego futrzaka i obcej dziewczyny, która tego kota postanowiła przygarnąć.
- Naprawdę tyle rabanu o kota? - spytał po skrzyżowaniu rąk na piersi i przejechaniu czarnym spojrzeniem po wszystkich istotkach począwszy od Parka, przez dziewczynę, a na kocie kończąc.
- Dzięki za zajęcie się futrzastym. - dodał centralnie do nieznajomej, którą raczył nawet przywitać skinieniem łba. Pominę przy tym wyraz twarzy na skąpe wdzianko - wampir wyglądał na zawstydzonego. Nie bez powodu unikał nawiązania bezpośredniego kontaktu wzrokowego. Swoją drogą ciekawe kim mógł być co nie? Taki młody szczyl t TAKIM miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
architekt/hostessa

Wiek :
24 lata

Multikonto :
-




http://intodarkness.forumpolish.com/t62-subin-han
http://intodarkness.forumpolish.com/t100-informator
http://intodarkness.forumpolish.com/t339-znajomosci#1832
http://intodarkness.forumpolish.com/t340-dziennik#1833

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Pią Paź 27, 2017 4:37 am

Jeszcze przez krótką chwilę Koreanka zwracała się do kota, zastanawiając się dlaczego uciekł z takiego miejsca jakim był apartamentowiec. Ciężko jej było uwierzyć, że czegoś mogło mu tam brakować, ale przecież nie mogła być tego stuprocentowo pewna. Miziając go po pyszczku i głaszcząc po grzbiecie próbowała dopatrzeć się jakichś znaków, które mogłyby naprowadzić ją na jakiś tor, ale jej dochodzenie szybko zostało przerwane. Podnosząc nieco wzrok zauważyła mężczyznę, lub raczej chłopaka za pewne niewiele starszego od niej samej. Biegł na połamanie nóg i zatrzymał się dopiero przed nią, dobierając się do kota.
Zdziwienie jasno wymalowało się na jej twarzy i nawet późna pora nie mogła go zamaskować. Z uniesionymi wysoko brwiami przyglądała się całemu zajściu.
- A ty... To kto? - spytała w końcu przerywając jego gorące powitanie z kotem i stając na równe nogi. Futrzak znajdował się już w ramionach swojego właściciela, więc dziewczę schowało dłonie do kieszeni płaszcza i nadal przyglądało się całemu zajściu.
- K-kieł? Kto nazywa kota Kieł? - mruknęła pod nosem niezbyt głośno, ale też nie za cicho. W sam raz żeby można było nazwać to dyskretnym szepnięciem. Dopiero po tym odwróciła się w stronę drugiego chłopaka, który niedawno wysiadł z samochodu. Skinęła do niego głową na znak, że usłyszała co do niej powiedział, a zauważając jego zmieszanie nieco bardziej zacisnęła pasek płaszcza. Przygryzła nawet lekko wargę sama będąc trochę zawstydzona, ale szybko wróciła do formy.
- To nie tak, że specjalnie się nim zajęłam. - wzruszyła ramionami. - Pałętał się zupełnie sam na drugim końcu miasta. Znalazłam go trochę ponad godzinę temu.
Powracając wzrokiem do blondyna, który kurczowo trzymał kocię przyjrzała mu się nieco bardziej. Nawet nachyliła się nieco w przód żeby lepiej zobaczyć jego twarz i coś w nią uderzyło!
- Czy my...? - zaczęła zadawać pytanie i sugestywnie poruszyła kilkukrotnie palcem wskazującym między sobą, a chłopakiem. Już go kiedyś spotkała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
-

Wiek :
25 lat

Multikonto :
Effie Morgan




http://intodarkness.forumpolish.com/t139-park-jun-ho
http://intodarkness.forumpolish.com/t273-informator

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Sob Paź 28, 2017 11:14 pm

Kiedy słodki futrzak wpadł w jego ramiona, od razu poczuł kamień spadający mu z serca. Słodki szczeniak przymknął oczy i kilka razy pozwolił kotu poocierać się łebkiem o jego głowę. Drapał go za uchem i mruczał coś do niego w stylu "Mój kochany... Dobrze, że wróciłeś. Mój piękny.". Mamrotał tak chwilę, jakby w ogóle tej dwójki tu nie było.
-Jego właściciel.- słodki blondas tylko wzruszył ramionami, jakby dziwił się, że to nie jest coś oczywistego. Nawet nie wpadł, żeby przedstawić się imieniem i nazwiskiem. Wstał z kotem w ramionach, nosem trącając puchaty policzek mruczącego zwierzęcia. - imię wybrałem z sentymentu. - uśmiechnął się i wtedy spojrzał na czarnowłosego. Czekoladowe oczęta błyszczały, a to czułe spojrzenie, które było przeznaczone tylko dla Yeonga, mogło załagodzić jego złość. Puścił do niego oczko.
- Cześć, tak w ogóle. Co tak długo? - Podszedł ciut bliżej czarnookiego demona z tym swoim tajemniczym uśmiechem. Nachylił się, jakby chciał mu dać buziaka w polik, ale zamiast tego musnął ustami jego ucho i szepnął: "Tęskniłem." Odsuwając się zerknął wymownie na te jego miękkie, kuszące wargi i aż pozwolił sobie zagryźć własną dolną wargę.
Dopiero po chwili przypomniał sobie o obecności dziewczyny i chyba pierwszy raz tego wieczoru naprawdę jej się przyjrzał. Zmarszczył brwi.
-Na drugim końcu miasta? - spojrzał na dziewczynę, potem na kota i pokręcił karcąco głową. Jak to się stało? Przecież nie mógł sam tam wywędrować. Dobrze, że przyczepił mu tą tabliczkę...
-My? Ale co my? -aż poderwał głowę do góry, zamrugał w konsternacji. Co ona do cholery sugerowała. No i słodki blondynek nagle doznał olśnienia. - To Ty. Poznaliśmy się kiedyś w barze, prawda? - słodki, niewinny i z wyrazu twarzy zupełnie głupiutki. Ten szeroki uśmiech był tak beztrosko radosny, że nie można było się nie uśmiechnąć w odpowiedzi.
-Niesamowity zbieg okoliczności! - gdyby mógł, klasnął by w dłonie, a tak po prostu się zaśmiał.
Bo to był zbieg okoliczności, prawda?
Prawda?

_________________
It’s a bit dangerous but I’m so sweet I’m here to save you, I’m here to ruin you You called me, see? I’m so sweet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Wampir

Rola / pozycja :
Łowca

Wiek :
125 lat (19)

Multikonto :
Admin/Sora




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Sob Paź 28, 2017 11:58 pm

No to niezła pogadankę sobie urządzili. Kim tylko stał i się patrzył, a potem znów patrzył i patrzył, aż ostatecznie się nie napatrzył i nie odwrócił wzroku gdzieś na bok. Skąpo odziana dziewczyna nie była dobrym obiektem do obserwacji – skończyło się na tym, że na polikach młodego nieśmiertelnego pojawił się rumienieć, a nawet dwa. Chcąc je ukryć musiał szybko się wycofać i zapewne by to zrobił gdyby nie zachowanie uroczego blond szczeniaka. W naturalnej – no może nie do sytuacji – reakcji serce Koreańczyka zabiło szybciej. Oczywistym było, że spodziewał się przytulaska, albo chociaż cmoknięcia w polik lub zwykłego wyjaśnienia sytuacji, ale nie! Ten postanowił się tylko uśmiechnąć przez co cały nagromadzony w środku gniew po prostu się ulotnił. Co gorsza rumieniec zamiast spłynąć po jasnym licu znacznie się nasilił. W konsekwencji delikatny róż przyjął barwę subtelnej czerwieni. Kim poczuł się nieswojo, a do tego był mocno zestresowany. Gdzież do diaska podziała się chwała i duma potężnego wampira! Ja Wam powiem gdzie. Uciekła wraz z tym cholernym kotem, który nie dość, że siedział sobie na kobiecych udach, to na dodatek zajął zaszczytne miejsce w cudzych ramionach. Spoko, następnym razem zawita do domu jako kot. Może chociaż wtedy otrzy… Coś mówiłem?
- Tak wyszło… - cichy pomruk opuścił zaciśniętą gardziel, gdy do uszka dotarł szept, a wraz z nim powiew gorącego powietrza. Przez ciało wampira przeszedł dreszcz, a rumieniec z subtelnej czerwieni stał się soczysty i wyrazisty jak nigdy dotąd. Nic dziwnego, że Kimowi zrobiło się gorąco i że pod wpływem temperatury oraz własnego zażenowania spuścił łeb na dół. Całe szczęście, że tym razem to Park zajmował się rozmową. W takim stanie łowca nie byłby skory do wszczęcia rozmowy na więcej niż kilka szybkich wymian zdań. Niewątpliwie za to zdziwił się jeszcze mocniej – czyżby Park i ta Pannica się ze sobą znali?
Czarne oczy podniosły się gwałtownie na ich persony, a potem zwróciły gdzieś w bok. Dziwny cień przemknął po lewej stronie okolicy. Nie da się ukryć, że mocno zaniepokoił nieśmiertelnego.
- Może wejdziemy do środka? – zasugerował ignorując przy tym własny wstyd.

_________________
I have noticed that everything is predestined
we can change nothing

☯ Notatnik ☯ Theme ☯
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
architekt/hostessa

Wiek :
24 lata

Multikonto :
-




http://intodarkness.forumpolish.com/t62-subin-han
http://intodarkness.forumpolish.com/t100-informator
http://intodarkness.forumpolish.com/t339-znajomosci#1832
http://intodarkness.forumpolish.com/t340-dziennik#1833

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Nie Paź 29, 2017 1:25 am

Sentyment. No cóż, to też mogło być jakieś wytłumaczenie, chociaż nie powiedziałaby, że była nim dostatecznie zadowolona. Może kryła się za tym jakaś historia? Zaciekawiło ją to. Przez moment nawet chciała zapytać czy mógł powiedzieć jej coś więcej, ale nie zapytała. Nawet by nie zdążyła, bo blondyn zwrócił się do czarnowłosego, który stał tuż obok.
Z pokerową twarzą obserwowała ich przywitanie, ale coś skręciło ją w żołądku. Mimo panującego zmroku zauważyła również rumieniec wzbierający na policzkach drugiego mężczyzny i na moment odwróciła wzrok. Wykorzystała tą chwilę na ponowne rozejrzenie się dookoła budynku.
A słysząc za chwilę pytanie kociego właściciela, co jego pupil porabiał na drugim końcu miasta, młódka wzruszyła tylko ramionami. Jasno powiedziała, że kociak sam przypałętał się pod jej nogi, więc z dobroci serca postanowiła odstawić go do domu. Chłopak wyglądał na bardzo uradowanego widokiem swojego podopiecznego. W sumie wcale mu się nie dziwiła, chociaż sama nie była pewna czy ona mogłaby się tak do kogoś przywiązać. Raz jeszcze spojrzała na biedaka. W rozchełstanej koszuli i z potarganymi włosami... Musiał wybiec z mieszkania równie szybko jak przedostał się spod drzwi do ławeczki, którą chwilowo zajmowała.
- Tak... Poznaliśmy się jakiś czas temu. Nie sądziłam jednak, że jeszcze się spotkamy, a na pewno nie w takich okolicznościach. - odpowiedziała wskazując lekko ręką na kota, którego ten trzymał kurczowo w ramionach.
- W sumie mogłam się spodziewać, że nie będziesz mieszkał w zwykłym bloku... - mruknęła, spoglądając w górę jakby chciała zliczyć piętra. Szybko jednak wróciła wzrokiem do obu panów i spojrzała na każdego z nich osobna, taksując dokładnie wzrokiem? - Pracujecie razem? - spytała nim nieznajomy zaproponował przeniesienie się do budynku. Dziewczyna odchrząknęła cicho nie będąc pewna czy zaproszenie dotyczyło również niej, czy po sfinalizowaniu oddania kocurka dawali jej jasny znak, że powinna już się zbierać. - Ach tak, chyba powinnam już wracać. - mruknęła gotowa odejść w każdej chwili w stronę przystanku, z którego przyszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
-

Wiek :
25 lat

Multikonto :
Effie Morgan




http://intodarkness.forumpolish.com/t139-park-jun-ho
http://intodarkness.forumpolish.com/t273-informator

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Nie Paź 29, 2017 9:39 am

Imię kota wzięło się... No tak naprawdę, nadał mu je, by po części uczcić swojego wampirzego przyjaciela, ale tego przecież dziewczyna wiedzieć nie musiała. Kieł był jego kotem i tylko tyle było istotne w danej chwili.
Czekoladowe oczka chłopaka wyraźnie dawały wampirowi do zrozumienia, że nie takie powitania chciał, a to bardziej stęsknione jeszcze go czeka, tylko niech znajdą się sam na sam w domu. Oj tak. Bardzo tęsknił za swoim czarnowłosym współlokatorem.
-Dobrze, że już jesteś. - uśmiechnął się chyba jeszcze szerzej widząc te słodkie rumieńce na jego bladej buźce. Aż mu serce mocniej zabiło w piersi. I prawda była taka, że całkiem niechętnie oderwał od niego spojrzenie. Bo przecież z kotem w ramionach, był teraz spokojniejszy i mógł swoją uwagę poświęcić uzależniającemu demonowi. Ale nie mógł!
Hihihi. Ale już nie mógł się na niego gniewać, prawda? Na tego słodkiego szczeniaczka nie dało się złościć.
Ale wracając. Kobieta mogła prawie, że ogrzewać się w cieple jego uśmiechu, kiedy przyglądał się jej. Świat był strasznie mały...
-Mieszkam tutaj od niedawna. - wzruszył ramionami, bo tak właściwie kiedyś mieszkał w nie gorszych warunkach, ale do tego apartamentowca na pewno było tamtemu miejscu daleko.
-No tak właściwie to też. I mieszkamy razem. - odpowiedział nawet bez zastanowienia, po prostu jakby wszystko mówił jak na spowiedzi. Nie widział powodu, by kłamać, czy unikać odpowiedzi.
Kiedy odezwał się Kim, blondasek spojrzał na niego, lekko marszcząc brwi. Nie miał ochoty spędzać wieczoru z obcą osobą. Miał całkiem inne plany. Tyle, ze wypadałoby się jakoś odwdzięczyć, prawda? Mają ją teraz tak po prostu spławić? Biedny Junho miał lekki mętlik teraz w głowie. Nie bardzo wiedział jak się zachować i jego oczka zaczęły wędrować od swojego partnera, do dziewczyny. Tam i z powrotem, tam i z powrotem.
-Chciałbym się jakoś odwdzięczyć. Nie musiałaś go wcale przywozić z powrotem. Tylko jak mam to zrobić, skoro uciekasz? - Park uśmiechnął się delikatnie. Nie miał zamiaru zapraszać jej do środka bez zgody Yeonga, ale... No musieli jakoś to rozwiązać.

_________________
It’s a bit dangerous but I’m so sweet I’m here to save you, I’m here to ruin you You called me, see? I’m so sweet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Wampir

Rola / pozycja :
Łowca

Wiek :
125 lat (19)

Multikonto :
Admin/Sora




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Nie Paź 29, 2017 10:47 am

Powiedzieć „stęskniłem się”, to jak powiedzieć „siema”. Wampir bardzo mocno przejął się smsami prywatnego człowieczyny, co w sumie spotęgowały wieści otrzymane w Berlinie. Skoro tam dochodziło do dziwnych zniknięć, to czemu nie tutaj? Tym bardziej było to niepokojące zwłaszcza, że tereny poza Niemcami niestety nie przynależały do Sojuszu, co oznaczało, że każda tego typu wyprawa tj. poza „dom” naznaczona była sporym ryzykiem. Nikt tutaj nie wiedział o istnieniu wampira z Allianzu oraz jego prywatnym człowieku. Wszyscy za to wiedzieli istoty bezpańskie, a więc tak zwanych niezarejestrowanych, a więc znów – obiekty warte porwania lub zniszczenia przez obiekty starsze i silniejsze. Niezrzeszeni nie znali pojęcia litości.
Rozweselony wzrok Parka może i miał działanie łagodzące, wampir faktycznie czuł ciepło w sercu, tym niemniej z nim lub bez niego, niepokój pozostał. Stąd też i mimika twarzy pomimo, iż skąpana w soczystej czerwieni rumieńca, zdawała się powoli przybierać nieco poważniejszego charakteru. Ostatecznie młody wampir kilkukrotnie przełknął zebrane powietrze dzięki czemu gorąc ciała przeminął, a on na powrót mógł nakierować przenikliwą czerń spojrzenia centralnie na twarz Junho.
- Jeżeli mówiłeś o kimś kto obserwuje dom, to miałeś rację, a teraz do środka. – krótka myśl wysłana wprost do ludzkiego umysłu w tonie nieznoszącym sprzeciwu. Kim dobrze wiedział co o tym wszystkim myślał Park. Pamiętał również, że wchodzenie do cudzej głowy nie zawsze było przyjemne, jednak tym razem nie miał wyjścia. Z dwojga złego, łowca wolał mieć na głowie kota i obcą dziewczynę niż tajemniczego obserwatora i dziewczynę, której należałoby potem wszystko wyjaśniać lub się jej pozbywać. Nie chciał tego robić, nie chciał niepotrzebnie zabijać, a tym bardziej kogoś, kogo blondyn najwyraźniej znał.
- Zajęłaś się kotem, chociaż nie musiałaś. Poza tym jest dość późno i trochę głupio pozwalać samotnej osobie wracać do domu. Dodatkowo wygląda na to, że się znacie, a znajomi Parka są także moimi znajomymi. Potraktuj to zaproszenie, jako podziękę za zajęcie się Kłem oraz spotkanie po „latach” z kumplem. – młody nieśmiertelny pomimo wewnętrznej powagi, cały czas starał się mówić spokojnie i w bardzo rozbawionym tonie. Chciał obrócić wszystko w żart, aby jak najlepiej zachęcić dziewczynę do przyjęcia propozycji. Naprawdę wolał mieć ich teraz na oku niż babrać się potem w sprzątanie.
Poza tym... Kto normalny wypuści tak skąpo odzianą dziewczynę. Jeszcze ją wezmą za Pannę lekkich obyczajów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
architekt/hostessa

Wiek :
24 lata

Multikonto :
-




http://intodarkness.forumpolish.com/t62-subin-han
http://intodarkness.forumpolish.com/t100-informator
http://intodarkness.forumpolish.com/t339-znajomosci#1832
http://intodarkness.forumpolish.com/t340-dziennik#1833

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Nie Paź 29, 2017 7:00 pm

- Dobrze dla was. - powiedziała z lekkim uśmiechem i kiwnęła wolno głową, gdy usłyszała odpowiedź „starego kolegi”. Gdyby ona mogła mieszkać w takim apartamentowcu i z kimś pokroju, któregoś z mężczyzn też pewnie by się nie skarżyła na swoje perypetie bez względu na to jak zagmatwane mogłyby się wydawać. Nie powiedziała jednak tego na głos i nie zadawała więcej pytań. Nie czuła ku temu żadnej potrzeby jak również sądziła, że mogłoby to zostać uznane za niegrzeczne wypytywać o mało ważne w tej chwili rzeczy, stojąc w środku nocy przed czyimś domem.
- To nic wielkiego, cieszę się, że futrzak w końcu jest w domu. Mam nadzieje, że więcej nie ucieknie, a przynajmniej nie daleko i nie na długo. - dodała nieco wypranym z emocji głosem. Mogła uchodzić w tym towarzystwie za chłodną i oziębłą, ale taka już była na codzień i zdawała się już tego nie zauważać. Z kim przestajesz taki się stajesz, jak to powiedział ktoś mądry. Była więc możliwość, że Koreanka jednak się trochę rozpogodzi w towarzystwie dwóch śmieszków. Albo przynajmniej jednego i pół. O czarnowłosym nie miała zbytniego pojęcia, a aura tajemniczości, którą wokół siebie roztaczał nie pomagała w jego rozszyfrowaniu.
- Skoro nalegacie niegrzecznym byłoby odmówić. Powinnam więc zostać dopóki się nie rozjaśni? Do wschodu słońca i tak nie zostało zbyt wiele. - tym razem grymas uśmiechu zamajaczył na ustach muśniętych czerwoną szminką. Gdy tylko gospodarze ruszyli się z miejsca, ona podążyła za nimi. W środku natomiast rozwiązała pasek utrzymujący ze sobą poły jej płaszcza, a pod spodem ukazała się zdecydowanie dużo odsłaniająca sukienka.
- Jak masz na imię? - spytała kierując swe słowa do nieznajomego mężczyzny. Nie omieszkała również spojrzeć w jego stronę próbować nawiązać przy tym kontakt wzrokowy, którego nie zamierzała szybko przerywać. Jej ciekawość zdecydowanie wzrosła, a ona nie lubiła czegoś nie wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
-

Wiek :
25 lat

Multikonto :
Effie Morgan




http://intodarkness.forumpolish.com/t139-park-jun-ho
http://intodarkness.forumpolish.com/t273-informator

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Pon Paź 30, 2017 1:37 am

-Przez jakiś czas nie wypuszczę go nawet za próg. - słodki szczeniaczek zaśmiał się, intensywniej drapiąc kota za uchem, a jednak wyjawiając swój niecny plan, patrzył w czarne oczy wampira. Czekoladowe oczka błyszczały... CIEKAWE CZEMU.
Ale wracając.
Park spiął się lekko słysząc w swojej głowie głos Kima. Zmarszczył brwi, ale tylko na chwilę. Uśmiech się nie zgubił, jakby przyklejony do tych miękkich usteczek. Powstrzymał u siebie odruch odwrócenia się i rozejrzenia.
-Temu Panu się nie odmawia, także zapraszamy, panie przodem. - zaśmiał się, bo pierwszy do budynku wszedł wampir, szarmancki, jak zawsze Park przytrzymał kobiecie drzwi i puścił ją przodem. Sam dzielnie trzymał kota w jednym ręku, praktycznie go tylko podtrzymując, bo temu zachciało się mościć, prawie jak do snu. Wykorzystał tą chwilę, by jeszcze spojrzeć za nimi na ulicę. Poczuł nieprzyjemny dreszcz. Czuł, że coś było nie tak.
-Ja z góry przepraszam za bałagan. Przez kilka dni byłem sam, a jak wczoraj Kieł nie wrócił byłem w kompletnej rozsypce. Wybaczcie... - zawstydził się i uprzedził jakiekolwiek pretensje Yeonga. Po prostu spuścił łeb skruszony, kiedy wchodził do windy za nimi.
Wcisnął się gdzieś w kącik, znowu głaszcząc kota, który upominał się o pieszczoty. Kogoś mu to przypominało, dlatego uśmiechnął się pod nosem.
Blond łepetyna uniosła się dopiero, kiedy dziewczyna zwróciła się do Kima. Ocho. Rozpięła płaszcz. Czekoladowe oczy przesunęły się w dół po jej ciele, aż do stóp, po tych smukłych nóżkach. No okej. Dobrze pamiętał, że była ładna. Spojrzenie wróciło do jej twarzy i widział, jak się skupiła na biednym czarnowłosym.
-Ty jesteś Subin, prawda? Dobrze pamiętam? To jest Maruda. - zabrzmiało to trochę, jakby go przedstawiał. W rzeczywistości chciał trochę rozluźnić tą dziwną atmosferę. Puścił oczko do dziewczyny (ciekawe, czy w ogóle zauważy), a zaraz potem uśmiechnął się niewinnie do chłopaka.
Czemu musieli mieszkać na samej górze...?

_________________
It’s a bit dangerous but I’m so sweet I’m here to save you, I’m here to ruin you You called me, see? I’m so sweet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Wampir

Rola / pozycja :
Łowca

Wiek :
125 lat (19)

Multikonto :
Admin/Sora




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Pon Paź 30, 2017 5:39 pm

W przeciwieństwie do Silli, Kim nie potrafił czytać cudzych myśli – chwała mu za to. W innym wypadku spaliłby niezłego buraka, gdyby nagle wyszło na jaw o czym niegrzecznym myślał Park. Teoretycznie rzecz biorąc młody wampir się domyślał, ale tylko teoretycznie! W bardzo podobny sposób, a więc teoretyczny, spoglądał kolejno na gości wzrokiem uroczego szczęnięcia, które nic, a nic nie raczyło nikogo prowokować, nie licząc chwil kiedy to jednak robił, np. teraz.
Ktoś kiedyś zapytał – dlaczego łowca mieszkał na ostatnim piętrze. Ponieważ na pozostałych mieściły się pomieszczenia pracownicze – powiedziałbym, że biurowce, lecz byłoby to kłamstwem. Ich miejsce zajmowały sale muzyczne, taneczne i nie tylko – w skrócie pomieszczenia dla wszystkich roboli wytwórni. Zapytacie – Kim rekinem biznesu? I tak i nie. Swoje zainwestował, to fakt, niemniej jednak główną rolę odgrywali ludzie. On tylko spijał część śmietanki w postaci zysków. Ponadto czasem wpadł sobie na jakąś próbę czy coś, ot dla własnego zabicia czasu, bo przecież nikt nie zabroni dobremu inwestorowi popatrzeć na swoje działo prawda? To że przy okazji ludzie brali go za jedną z marionetek nie stanowiło żadnego problemu. Im mniej wiedzieli tym lepiej, a na dzień dzisiejszy wiedzieli tylko tyle – obcy chłopaczek mieszkał w apartamentowcu z ojcem „szefem”, gdzie naturalnie domniemany szef był ludzkim bydłem, którego zadaniem było nadzorowanie i sprawowanie pieczy. Proste i jakie ekonomiczne! Wampirowi nic więcej do szczęścia nie było potrzebne, a przynajmniej ze strony sojuszu – trochę kasy i jeden człowiek, wielkie halo!
Gdy winda dojechała na górę, nieśmiertelny ruszył przodem. Pewnie wyszedł na niezłego chama, ale uj. Musiał wiedzieć z czym przyjdzie mu się zmierzyć po nieobecności i pozostawieniu Parka samego. Rezultat? Salon jeszcze stał, inne pokoje też… Słodki zapach odświeżaczy powietrza dawał o sobie znać, ale to dobrze. O wiele gorzej wypadła wizualizacja – walące się po podłodze zabawki, kłaki oraz jebutny drapak niekoniecznie zadowoliły oczy czarnookiego demona. Zaczęło się na rwaniu włosów wewnątrz, a skończyło na cichym westchnięciu z zewnątrz.
Młody nieśmiertelny niespecjalnie pragnął mieć dzisiaj gości. Wynikało to z faktu nadchodzącego dnia. Speszony widokiem skąpo odzianej Subin oraz jej słowami, spuścił wzrok na dół, a potem uciekł nim gdzieś w bok, by ostatecznie go podnieść i zawiesić na postaci Koreanki. Sposób w jaki to zrobił był… Ty Park chyba wiesz o co mi chodzi prawda? Yeongho miał BARDZO specyficzny styl patrzenia na kogoś – ot niby nie winny, a jednak tajemniczy i wielce kuszący do brnięcia dalej. Naturalnie nie robił tego specjalnie, a bardziej nieświadomie, co z kolei dodawało mu dodatkowego uroku do puli tego już istniejącego. Park, dobrze Ci radzę, odciągnij Pannicę nim Twój wampir spali się ze wstydu! Już teraz piekły go zaczerwienione uszy.
- Herbaty? – spytał niemalże natychmiast po przerwaniu krótko trwającego kontaktu wzrokowego pomiędzy nim, a Koreanką.


_________________
I have noticed that everything is predestined
we can change nothing

☯ Notatnik ☯ Theme ☯
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
architekt/hostessa

Wiek :
24 lata

Multikonto :
-




http://intodarkness.forumpolish.com/t62-subin-han
http://intodarkness.forumpolish.com/t100-informator
http://intodarkness.forumpolish.com/t339-znajomosci#1832
http://intodarkness.forumpolish.com/t340-dziennik#1833

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Pon Paź 30, 2017 7:40 pm

Ten kto kiedykolwiek odważył się powiedzieć, że kobiety to wredne i podstępne stworzenia... Miał rację. Koreanka doskonale zdawała sobie z tego sprawę i nawet nie próbowała ukrywać, że była na to dobrym przykładem. Rumieńce na policzkach i zaczerwienione końce uszu nieznajomego zdawała się ignorować, a przynajmniej nie wspomniała o tym ani słowem. Jej akcje wskazywały natomiast zupełnie coś innego i rozochocona do dalszego przekomarzania nie tak łatwo przeniosła swoje zainteresowanie z jednego mężczyzny na drugiego.
- Maruda? Wnioskuje, że ty go tak nazwałeś. - zażartowała odwracając się do Juna, gdy wszyscy byli jeszcze w windzie. Zauważyła również oczko, które do niej puścił i uśmiechnęła się do niego promiennie ukazując rząd białych jak perełki zębów. - Zgadza się, mam na imię Subin. Ty za to jesteś Junho, prawda? Minęło dużo czasu odkąd się poznaliśmy. - przyznała lekko zamyślona, lecz jej spojrzenie znów powędrowało do ciemnowłosego. Żarty żartami, ale nadal była ciekawa jak miał na imię. Postanowiła więc, że będzie musiała się tego dowiedzieć choćby miała kombinować na różne sposoby.
W końcu dotarli na najwyższe piętro i drzwi windy stanęły przed nimi otworem. Podążając za gospodarzami stukotała obcasami i rozglądała się dookoła, a po wejściu jak na gościa przystało ściągnęła swoje szpileczki i założyła kapcie jak sadziła przeznaczone dla odwiedzających. Widząc w jakim stanie było „kocie” mieszkanie zawahała się, w którą stronę powinna iść. Zerknęła w prawo, zerknęła w lewo, ominęła kilka zabawek i podeszła do okna żeby zobaczyć jaki mieli widok.
- Z chęcią. - odpowiedziała grzecznie z uśmiechem na ustach, a jej wzrok powędrował ku Marudzie, który zaproponował jej napój. Odchodząc od okna pozwoliła sobie ściągnąć płaszcz i przewiesić go przez ramię kanapy, by następnie mogła udać się dokładnie tam gdzie miała zostać przygotowana jej herbata.
- Więc to ty jesteś właścicielem tego miejsca? - zagadnęła czarnowłosego i oparła się bokiem o ścianę. Długie czarne włosy opadały jej na ramię nieco przysłaniając roznegliżowaną sylwetkę Koreanki, ale z pewnością nie robiły tego tak dobrze jak porzucony przed chwilą płaszcz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
-

Wiek :
25 lat

Multikonto :
Effie Morgan




http://intodarkness.forumpolish.com/t139-park-jun-ho
http://intodarkness.forumpolish.com/t273-informator

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Wto Paź 31, 2017 1:17 am

Park był prawdziwym dżentelmenem. Nie bez powodu klientki, go tak lubiły, prawda? Kim szedł pierwszy, a słodki szczeniak wręcz przeciwnie, na samym końcu, grzecznie przytrzymując drzwi przed dziewczyną. No dobra... Może przy okazji coś tam sobie popatrzył, przypomniał, ale nic specjalnego. Był tylko facetem. Młodym facetem. Młodym, zajętym, zakochanym po uszy facetem, więc jak szybko wzrok opadł, tak szybko wrócił do właściwego poziomu.
Kota postawił na ziemi zaraz po przekroczeniu progu mieszkania. Ten z podniesionym ogonem ruszył pierwszy, prowadząc do kuchni.
-Nie spodziewałem się, że po tylu lata spotkamy się w ten sposób. Los ma niezłe poczucie humoru. - słodki śmieszek, zdawał zapomnieć już o tym, że powinien się wstydzić, że gość widzi mieszkanie w takim własnie stanie. No nie było tak źle! No dobra. Słyszał to westchnięcie Yeonga i wiedział, że będzie musiał go gęsto przepraszać, kiedy już sobie ich niespodziewany gość pójdzie. Może lekko zaróżowiły mu się policzki, ale nic po za tym.
I oczywiście, jak na dzielnego obrońce swojego groźnego wampira przystało, Junho wyminął oboje i poszedł w kuchni nakarmić kota, który już zaczął głośno o sobie przypominać. Kucając przy kocich miskach ustawionych na podłodze, nie bardzo widział co się dzieje. Słyszał tylko, że chłopak proponuje Subin herbatę, potem przychodzi i krząta się za jego plecami.
Tak szczerze to czuł się dziwnie ignorowany i kompletnie niepotrzebny. Nawet kot już miał go gdzieś, zajęty jedzeniem. Wyprostował się i oparł o blat kuchenny. Przez chwilę zawiesił spojrzenie na Koreańczyku, zastanawiając się nad tym, jak on wytrzymywał bez jego obecności. Uśmiechnął się do siebie, kompletnie nie skupiając się na ich rozmowie. I nagle... No cóż. Po prostu ziewnął, szybko zakrywając usta dłonią i lekko zginając się w pół.
-Przepraszam. - mruknął. Po tym jak opadł stres i poczuł, że wszyscy w końcu są na swoim miejscu, poczuł zmęczenie.
-Ja poproszę kawę, jeśli można. - uśmiechnął się delikatnie do swojego demona, kładąc mu delikatnie dłoń na ręku. Świadomie, lub nie, odciągał w ten sposób jego uwagę od kobiety. Dłoń powoli przesunęła się po smukłym przed ramieniu, aż palce musnęły równie szczupłą dłoń Kima.
-Nie męcz go tak pytaniami. Też jest zmęczony, panno ciekawska. Chodź. Usiądźmy na kanapie. Ja chętnie posłucham jak Ci się życie układa. - z niechęcią i ociąganiem zabrał dłoń i "odbił" się od swojego podparcia, by zaraz zachęcić dziewczynę gestem do odwrotu. Salon był połączony z kuchnią, więc daleko nie mieli. Ale Jun z pewnością się ucieszy kiedy w końcu wyprostuje te swoje długie nogi.
-Tak po za tym, ślicznie wyglądasz. Ale nie jest Ci czasem zbyt zimno? - Park zaśmiał się cichutko pod nosem, taksując ją spojrzeniem, tym razem całkiem jawnie.

_________________
It’s a bit dangerous but I’m so sweet I’m here to save you, I’m here to ruin you You called me, see? I’m so sweet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Wampir

Rola / pozycja :
Łowca

Wiek :
125 lat (19)

Multikonto :
Admin/Sora




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Wto Paź 31, 2017 5:22 pm

Maruda… dobre sobie! Niech mu będzie – Kim nazywał blondasa szczeniakiem, to ten w ramach rekompensaty mógł go sobie określać mianem marudy… zaraz. Naprawdę był taki marudny? Oczy czarnowłosego uległy zmrużeniu podczas krzątania się przy blacie kuchennym. Wampir za wszelką cenę starał się unikać wzroku Subin – każdy tego typu kontakt trwał nie więcej jak sekundę. Czemu? Wystarczy spojrzeć na jego uszy, całe były czerwone! Podobnie zresztą jak twarz no i poliki. Doszło do tego, że łowca chcąc zamaskować ślady własnej bezradności, musiał „przestać” udawać człowieka. Na powrót stał się wampirem, choć i to nie pomogło w całkowitym zamaskowaniu subtelnego różu – nadal pokrywał znaczną powierzchnię porcelanowej skóry.
- Musicie się znać bardzo dobrze… - w głowie blondyna rozbrzmiał się głos. Naturalnie należał on do łowcy – poprawka, do lekko zazdrosnego łowcy. Nie patrzcie tak na nas! Uprzedzaliśmy, że młody był i w zasadzie jest bardzo zaborczy, ale hej! Co się dziwić skoro pochodził spod znaku Smoka! Wiadomo przecież, że stworzenia ich pokroju rzadko kiedy, a wręcz nigdy nie lubiły się dzielić, a w szczególności swoimi skarbami.
Dotyk ciepłej dłoni skutecznie odwrócił uwagę nieśmiertelnego od Koreanki. Kim wprawdzie nic nie powiedział, tym niemniej subtelny uśmiech wyrażał dostatecznie dużo, aby móc stwierdzić, że ucieszył go ten miły, ale jakże przyjemny i czuły gest. Z boku wyglądało to trochę jak przyjacielskie poklepywanie, dla nich zaś było to czymś więcej, a przynajmniej dla samego wampira – uśmiech znacznie się poszerzył, a serce zabiło mocniej – wampir raz jeszcze stał się człowiekiem. Wtedy też dotarło do niego, że nie byli sami. Co zatem zrobił? Obrócił wszystko w żart.
- Było siedzieć do późna? – w tym celu zmarszczył nos i rzucił lekko zaczepliwym pytaniem w akompaniamencie grożenia palcem wskazującym. Po wszystkim podszedł do szafki, gdzie znajdowała się paczka z kawą. On sam jej nie pijał, ale może Koreanka się skusi?
- A ty? Nadal chcesz herbatę czy jednak wolisz kawę? – spytał tymczasowo ignorując pytanie dziewczyny. Chwilowo był zbyt zajęty sięganiem po produkt, aby móc na nie odpowiedzieć. Uczyni to dopiero w momencie odwrócenia się doń przodem czego bardzo szybko pożałuje – biedak zapomniał, że niewiasta była skąpo odziana – ponownie na nią spojrzy chcąc zapytać czy taka kawa by jej odpowiadała. Gdyby nie komplement Parka, Kim najpewniej raz jeszcze poczułby się speszony, ale nie tym razem.
- Ślicznie… - krótki przekaz po raz kolejny powędrował do głowy blondyna, choć tym razem bez wiedzy wampira. UPS.
- Można tak powiedzieć. Tak w ogóle to jestem Kim Yeongho. – odpowiedział uznawszy, że nadszedł czas, aby się przedstawić.

_________________
I have noticed that everything is predestined
we can change nothing

☯ Notatnik ☯ Theme ☯
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
architekt/hostessa

Wiek :
24 lata

Multikonto :
-




http://intodarkness.forumpolish.com/t62-subin-han
http://intodarkness.forumpolish.com/t100-informator
http://intodarkness.forumpolish.com/t339-znajomosci#1832
http://intodarkness.forumpolish.com/t340-dziennik#1833

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Sob Lis 04, 2017 7:49 pm

Stojąc oparta lekko o ścianę zerknęła w bok, gdy Junho przemknął obok niej, by samemu pojawić się w kuchni. Jego obecność nie przeszkadzała jej w najmniejszym stopniu, a nawet uśmiechnęła się do niego lekko, gdy ich oczy spotkały się na krótką chwilę. Ona również nie przypuszczała, że kiedyś ponownie przyjdzie im się spotkać, a już na pewno nie w takich okolicznościach.
- Rzeczywiście minęło trochę czasu, prawda? Ale może takie spotkanie po latach wyjdzie nam na dobre. - uśmiechnęła się nieco promienniej, gdy wypowiadała ostatnie zdanie, a jej wzrok mimowolnie powędrował do pana Marudy, który z najwyższym skupieniem zajmował się przygotowywaniem jej napoju. Cała sytuacja wyglądała z jej perspektywy komicznie, a jej zachowanie wypadało nawet trochę złośliwe zważając na to, że świadomie droczyła się z mężczyzną albo nawet nimi obojgiem.
Gdy do kuchni przydreptał nawet kot zajęty teraz swoim jedzeniem, w pomieszczeniu zrobił się mały tłok. Dziewczyna odsunęła się od ściany, którą chwilowo podpierała i stanęła prosto krzyżując ręce na piersi. Delikatnym ruchem przesunęła dłońmi po przedramionach próbując się nieco rozgrzać. Gdy wjeżdżali windą do góry spodziewała się, że w mieszkaniu będzie cieplutko jak w piecu, ale najwyraźniej trochę się przeliczyła, a jej skąpa sukienka nie była zbyt odpowiednim odzieniem do panującej w mieszkaniu temperatury. Poza tym... Gdy spojrzała raz jeszcze na mężczyzn oboje mieli odzienie z długimi rękawami.
- Zostanę raczej przy herbacie, nie przepadam za kawą. - wytłumaczyła grzecznie i zamilkła widząc jak jeden przyjaciel zbliżył się do drugiego. Obserwowała ich przez krótką chwilę aż do momentu, gdy Junho znów się do niej zwrócił z pytaniem.
- Dobrze już dobrze, nie zadaję więcej pytań. - zaśmiała się lekko wymuszając ten śmiech, jednak nie na tyle, by nie miało to zabrzmieć naturalnie. Lata praktyki robiły również swoje i dziewczyna mogła pochwalić się dobrą umiejętnością kłamania i udawania. Może powinna zostać aktorką, a nie architektem? Kto wie może minęła się ze swoim prawdziwym powołaniem.
Wychodząc z kuchni opuściła dłonie, które zawisły luźno wzdłuż smukłego ciała, na które zaraz został narzucony płaszczyk. Chwilę później sama Subin usiadła na kanapie, a gdy tylko panowie podążyli za nią i weszli do pokoju poklepała obok siebie miejsce, by usiedli obok niej.
- Miło cię poznać, Yeongho. - dodała i skinęła mu lekko głową. Więc oficjalnie przedstawienia mieli już za sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
-

Wiek :
25 lat

Multikonto :
Effie Morgan




http://intodarkness.forumpolish.com/t139-park-jun-ho
http://intodarkness.forumpolish.com/t273-informator

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Sob Lis 04, 2017 8:38 pm

Junho zmarszczył brwi i parsknął cicho pod nosem. Jego smukła dłoń na chwilę zacisnęła się mocniej na ramieniu chłopaka. Słodki zazdrośnik. Nie miał przecież powodów, prawda?
-Czekałem aż ktoś wróci do domu i trochę się denerwowałem. Już nie będę, tatusiu! - Park roześmiał się i wystawił język, pokazując go Kimowi. Można było zrozumieć jego słowa dwojako. Ale przecież... Przecież czekał i na kota, i przede wszystkim na właśnie tego głupiego wampira.
Pewnie by odpowiedział Yeongho, że on też jest śliczny, ale tylko się uśmiechnął tajemniczo i aż mu się cieplej na serduszku zrobiło. Jego słodki demon.
Ale wracając do ich gościa. Na szczęście narzuciła na siebie płaszcz i grzecznie zmieniła położenie, sadowiąc zgrabny tyłek na kanapie. Blondasek odetchnął lekko, bo nie osaczała tego biednego wampira, który nie był zbyt odporny na kobiece ataki.
Nawet się nie zastanawiając, zaraz usiadł na kanapie obok dziewczyny. Przy okazji przypomniało mu się, że może powinien trochę zapiąć swoją koszulę, która rozpięta do połowy odsłaniała prawie cały jego tors. Lekko speszony, szybko zaczął przebierać palcami, by temu zaradzić.
-Powiedz w takim razie, jak Ci się życie układa, Subin? Wszystko idzie zgodnie z planem? - słodki szczeniak, z blond czupryną opadającą na oczy i tak samo błyszczącymi czekoladowymi oczami, jak przed laty.
I jak wtedy, doskonale wiedział, co robi.

_________________
It’s a bit dangerous but I’m so sweet I’m here to save you, I’m here to ruin you You called me, see? I’m so sweet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Wampir

Rola / pozycja :
Łowca

Wiek :
125 lat (19)

Multikonto :
Admin/Sora




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Sob Lis 04, 2017 9:20 pm

W apartamencie faktycznie panowała dość chłodna temperatura. Winowajcą była włączona klimatyzacja, o której Park najwyraźniej zapomniał – cichy szmer sugerował ciągłą pracę urządzenia, co dodatkowo potęgowało lekko uchylone okno w salonie. Kim natychmiast zwrócił na to uwagę, podobnie jak na skąpe odzienie Subin – w drugim przypadku starał się spoglądać na niewiastę dość ukradkowo. Młody wampir nie chciał jej w żaden sposób speszyć, a siebie tym bardziej, choć nie oznaczało, że… No wiecie… Koreańczyk pomimo niechęci był mimo wszystko facetem – pewnych reakcji nie sposób się wyprzeć, tak więc czarne spojrzenie oczu pomimo iż ukradkowe, wyłapało kilka smakowitych detali. Gdy Kim się zorientował, że zaczyna przeginać, szybko spuścił wzrok, a wręcz skierował go w stronę okna.
Woda się jeszcze nie zagotowała – czas oczekiwania został wykorzystany do podejścia i zamknięcia wyżej wspomnianego okna. Po wszystkim młody łowca chwycił i pociągnął ciężką zasłonę w bok – ciemny materiał przysłonił szybę z obu stron – z lewej oraz prawej. Eh… - ciche westchnięcie opuściło zaciśnięte usta. Nieśmiertelny musiał się zająć pozostałymi oknami i zapewne to zrobi, choć nie teraz. Najpierw musiał się pozbyć lub wyjaśnić Koreance swój nietypowy wstręt do słońca.
Po wszystkim czarnowłosy odwrócił się przodem do Subin oraz Parka. Kilkukrotne mrugnięcie oczu świadczyło o zamyśleniu, z kolei przechylony na prawą stronę łeb był oznaką zafascynowania. Kim musiał to przyznać – Park oraz jego nowa – stara znajoma wyglądali razem bardzo uroczo. Teraz zrozumiał dlaczego dziewczę tak często i chętnie się do niego „uśmiechało” – znaczy się do Parka. Cwaniak dobrze wiedział jak o siebie zadbać i zdobyć towarzystwo. Łowca zaśmiał się w duchu, po czym podszedł do sterownika klimatyzacją – wystarczyło wciśnięcie jednego przycisku, aby klimatyzacja przestała pracować. Wkrótce temperatura w apartamencie powinna się podnieść. Dzięki temu skąpo odziana Subin oraz rozchełstany Park – i nagle widzisz jak czarne oczy suną po odsłoniętym kawałku nagiej skóry – nie nabawią się nieprzyjemnego kataru.
Dwójka śmiertelnych zdawała się świetnie ze sobą dogadywać. Widząc to Kim nie zamierzał im przerywać – wyszedł z założenia, że po prostu sobie posłucha i tak czy siak się dowie kim była ta cała Subin i skąd znała Parka. W końcu sam ją o to zapytał prawda? Jak się wiedzie – tyle wystarczyło, aby zaspokoić cudzą ciekawość.
- Mi również. Znajomi Parka są także moimi znajomymi. – nie chcąc jednak wyjść na gbura, Kim odpowiedział dziewczynie po przyjacielsku – łagodnie i z szerokim uśmiechem na ustach. Po wszystkim skinął do nich głową, aby zająć się przygotowaniem herbaty – woda w czajniku zaczynała powoli piszczeć. I dobrze… - pomyślał Kim w trakcie ponownego mrugnięcia – jednego, drugiego i trzeciego… W głębi duszy się zastanawiał… Kim była tajemnicza postać? Przechodzień? Wampir? Ghul? Ktoś z Sojuszu?
Pierwszy raz napotkał nieznajomego na terytorium swojego niewielkiego domostwa.

_________________
I have noticed that everything is predestined
we can change nothing

☯ Notatnik ☯ Theme ☯
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
architekt/hostessa

Wiek :
24 lata

Multikonto :
-




http://intodarkness.forumpolish.com/t62-subin-han
http://intodarkness.forumpolish.com/t100-informator
http://intodarkness.forumpolish.com/t339-znajomosci#1832
http://intodarkness.forumpolish.com/t340-dziennik#1833

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Sob Lis 04, 2017 11:34 pm

Nim doszło do krótkiej wymiany zdań między dwoma mężczyznami, Subin grzecznie usadowiła się już na kanapie. Miękkie siedzenie ustąpiło pod jej niezbyt ciężką sylwetką dopasowując się nieco do ciała, ale nie za bardzo. Płaszczyk okrywał jej ramiona i osłaniał roznegliżowane partie ciała, które mogły lub niekoniecznie musiały wprowadzać obu panów w zakłopotanie. Natomiast sama panienka Han nie czuła się w żaden sposób skrępowana ani zawstydzona faktem, że ktoś mógłby przyglądać się jej strojowi bądź tym co kryło się pod nim. Była aż nadto przyzwyczajona do takich spojrzeń, by sama miała je zauważać czy też w jakiś sposób na nie reagować. Wręcz przeciwnie, gdy miała dobry humor zaczynała nawet udawać, że nieświadomie wykonywała czynności, które jeszcze bardziej mogły przykuwać wzrok obserwatora. Kiedyś być może spali się za to w piekle, ale póki co zabawa była tego warta.
Słysząc jak jej kolega nazywa swojego współlokatora "tatusiem" po plecach przemknął jej dreszcz. Może tylko się przesłyszała, ale wydźwięk padających słów nieprzyjemnie odbił jej się w uszach. Jeśli to co myślała mogło nawet w najmniejszym stopniu okazać się jakąś z prawd zdecydowanie wolała nie słyszeć jakie kto miał fetysze i z kim się nimi dzieli.
- Jak mi się układa? Fantastycznie. - odpowiedziała sarkastycznie, bo jej życiu dużo brakowało do bycia fantastycznym. Ale co innego wypadało powiedzieć w towarzystwie ludzi, których prawie w ogóle się nie znało? Nie mogła przecież wypalić, że jej życie to niekończąca się passa tragedii i upadków. W zamian za to zeszła z sarkastycznego tonu i raz jeszcze podjęła się odpowiedzi.
- Właściwie to nic się nie zmieniło od naszego ostatniego spotkania poza tym, że skończyłam studia. A co u ciebie? Wygląda na to, że tutaj się dużo pozmieniało. - zapytała z ciekawskim spojrzeniem, nieco również zawiedziona, że to Park zajął miejsce obok niej, a nie jego współlokator, który nadal krzątał się w kuchni. Mimo to uśmiechnęła się lekko widząc jak wyłączał klimatyzację. Nie rozumiała tylko dlaczego zasłonił ciężką zasłoną okno. Przecież mieli taki piękny widok na miasto, a o wschodzie słońca musiał zapierać dech w piersi. A skoro o piersiach mowa... Gdy tylko kubek z jej herbatką dotknął stolika, Azjatka zgrabnie nachyliła się nad mebelkiem żeby sięgnąć smukłą dłonią po uszko szklanki. Nie trzeba było być geniuszem żeby wiedzieć jak podziałała na to grawitacja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
-

Wiek :
25 lat

Multikonto :
Effie Morgan




http://intodarkness.forumpolish.com/t139-park-jun-ho
http://intodarkness.forumpolish.com/t273-informator

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Nie Lis 05, 2017 12:08 am

I może bardzo dobrze, że Subin nie chciała wiedzieć jaki tak naprawdę był wydźwięk tego słowa... Lepiej było nie wnikać w to wszystko. Czasem po prostu lepiej nie wiedzieć. Ważne, że oni wiedzieli, prawda? Nie chciała też przecież wiedzieć, że sypialnia w mieszkaniu była jedna, nie?
Przez chwilę Park odprowadzał Kima wzrokiem. Patrzył jak zasłania okna. Doskonale wiedział, że zbliża się wschód słońca i z czym się to wiązało. Tak naprawdę Jun chciał się pozbyć ich gościa. Ot wyprosić ją, a potem zwinąć się w kulkę, przygarniając do siebie tego głupiego wampira i zasnąć w końcu spokojnie. Wyspać się po kilku długich dniach samotności. Czując jego słodki zapach i uspokajającą obecność.
Park potrząsnął lekko głową i wrócił spojrzeniem do ich pięknej towarzyszki. Uśmiechnął się trochę pocieszająco, jakby chciał dodać jej otuchy, odegnać jakieś głupie czarnowidztwo, które wyczuł w jej głosie.
-Gratuluję, tego mi się nigdy nie udało. - zaśmiał się trochę głupkowato, jak to on i zaczął podwijać rękawy koszuli, bo jakoś ciepło się zaczęło robić. - Udało Ci się złapać pracę w zawodzie? - naprawdę wydawał się zainteresowany tym, czy dziewczynie się udało. Zastanawiał się jak potoczyły się jej losy.
-No mi trochę pomógł właśnie Yeong. Załatwił mi pracę jako instruktor i pomógł w końcu wygrzebać się z moich głupich kłopotów. - uśmiechnął się z lekkim rozczuleniem i zerknął za nim, po to by zaraz wrócić spojrzeniem do panny Han. - Czasem potrzebujemy kogoś, kto pomoże nam spełnić kilka marzeń. - roześmiał się całkiem radośnie, rozpinając jednak dwa guziki pod szyją.

_________________
It’s a bit dangerous but I’m so sweet I’m here to save you, I’m here to ruin you You called me, see? I’m so sweet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Wampir

Rola / pozycja :
Łowca

Wiek :
125 lat (19)

Multikonto :
Admin/Sora




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Nie Lis 05, 2017 10:49 am

Rozmowa wydawała się nabierać rumieńców, podobnie jak twarz wampira. Spojrzenie (zupełnie przypadkowe!) w okolice dekoltu było nieuniknione… Efektem stał się nie tylko róż na cudzych policzkach, lecz szybsze tempo bicia serca – łowca chcąc nie chcąc ponownie stał się ludzki, co bardzo szybko i mocno ukazało faktyczny poziom zawstydzenia. Poliki, uszy, praktycznie cała twarz Koreańczyka piekła go, jak gdyby poddawana torturze rozżarzonych węgli. Dobrze, że przed podaniem herbaty pokusił się o zamknięcie okna i wyłączenie klimatyzacji. Dzięki temu mógł swobodnie zrzucić winę na wysoką temperaturę mieszkania – dodam, że sytuacja wcale się nie poprawiała, a to za sprawą zachowania blondyna. To nie tak, że Kim zaczął myśleć o czymś niegrzecznym, bo nie myślał. Po prostu mógł sprawiać takie wrażenie, choć w rzeczywistości czuł się mocno zawstydzony, głównie obecnością Subin. Brak obycia  z osobami płci pięknej dawał o sobie znać.
- Chciałbyś... – burknął odnośnie „tatusiowania” i czort jeden wie czy powiedział to złośliwie, zaczepliwie, żartobliwie czy ze wszystkim po trochu. Bez wątpienia nikły uśmiech wkradł się na smukłe usta, gdy ciało uparcie postanowiło zająć się zasłanianiem kolejnych okien. Takie zachowanie miało prawo zdziwić Subin dlatego też Koreańczyk szybko ruszył z wyjaśnieniami:
- Moja skóra ma w sobie bardzo mało pigmentu. Stąd moja lekka niechęć do słońca. – wyjaśnił w nadziei, że dziewczyna nie zacznie drążyć tematu. W innym wypadku uraczy ją nieprzyjemnymi słowami o poparzeniach oraz późniejszej konieczności przebycia zabiegów „lekarskich” celem kuracji zniszczonej skóry. Ciężki i cholernie nieprzyjemny temat – czarnowłosy wolał jej tego oszczędzić, a że przy okazji kłamał to inna para kaloszy.
Kiedy już uporał się z zasłonami, spoczął, a dokładniej usiał na tej samej sofie, na której siedziała Subin oraz Park. A ponieważ nie wypada się wpychać pomiędzy gości, to swoje miejsce zajął obok Parka - HE. Tym razem już na nią nie spojrzał, na Subin znaczy się. Cała atencja spoczęła na kubku herbaty, przynajmniej na razie.
- Przesadzasz… - parsknął ze śmiechem. – Zaraz tam pomógł. Jak masz talent to wiesz… To gdzie się poznaliście? – spytał.
W przeciwieństwie do innych nie zaczął rozpinać i podwijać rękawów. Nie było mu gorąco.

_________________
I have noticed that everything is predestined
we can change nothing

☯ Notatnik ☯ Theme ☯
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
architekt/hostessa

Wiek :
24 lata

Multikonto :
-




http://intodarkness.forumpolish.com/t62-subin-han
http://intodarkness.forumpolish.com/t100-informator
http://intodarkness.forumpolish.com/t339-znajomosci#1832
http://intodarkness.forumpolish.com/t340-dziennik#1833

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Nie Lis 05, 2017 4:43 pm

Siedząc już z kubkiem w ręku Koreanka wypiła kilka łyków gorącego napoju, czując jak ciecz zostawia po sobie przelotne ciepło wewnątrz ciała. Dla jednych mogło to sugerować, że herbata była zbyt gorąca do spożycia, dla innych oznaczało to tylko tyle, że otoczenie było zbyt chłodne. A ona nie lubiła chłodu ani niczego co zimne. Była zmarźluchem i bardzo łatwo robiło jej się zimno czemu wcześniej zaprzeczyła, po części umyślnie.
- Nie, niezupełnie. Jeszcze nigdy nie pracowałam w swoim zawodzie. Moja obecna praca jest dość... specyficzna i wiążąca. - przyznała niechętnie lekko się przy tym krzywiąc. Cóż tu dużo gadać. Nigdy nie lubiła tego co robiła i szczerze wątpiła, że mógł się zjawić ktoś kto szczerze pokochałby tą robotę. Gdyby jednak ktoś chciał spróbować niech szybko się z nią skontaktuje i na pewno się zamienią!
- Więc ktoś tu spełnia swoje marzenia. To chyba ja powinnam ci teraz gratulować i trochę pozazdrościć. - zażartowała i przeniosła swój wzrok na bohatera Parka. - To bardzo miło z twojej strony, że jesteś taki pomocny. Praca, mieszkanie, nie każdy zdobyłby się na coś takiego. Masz szczęście. - z ostatnim zdaniem znów wróciła wzrokiem do Junho i chwilowo odstawiła kubek na stolik. Ucho było trochę niewygodne, a kubek zdecydowanie zbyt gorący, by trzymać go nagą dłonią.
Gdy czarnowłosy kończył zasłaniać okna i podjął się wytłumaczenia swoich akcji, Subin nie spuszczała  z niego oka. Taki był z niej lekarz jak z koziej dupy trąba, czyli bardzo marny. Szybko przyjęła więc do wiadomości, że chłopak był wrażliwy na słońce i nie drążyła dalej tematu.
- To naprawdę beznadziejnie. - skomentowała tylko i przez ułamek sekundy zastanowiła się nad tym co ona by zrobiła, gdyby nagle musiała zacząć unikać słońca. Tylko to - czyli słoneczne dni - napawały ją jeszcze jakąś radością, a ciepło promieni było właściwie jedynym ciepłem jakie kiedykolwiek jej zaoferowano, i które kiedykolwiek otwarcie przyjęła.
- Jak się poznaliśmy? - spytała zerkając na blondyna siedzącego obok niej. Ona doskonale to pamiętała, takie rzeczy nie ciężką blakną w pamięci zwłaszcza, gdy jednego dnia kumuluje się więcej niż jedno wydarzenie. - Byliśmy w jednym klubie i w sumie poznaliśmy się przez przypadek przy barze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» BLUP w 10 latek!!
» Policja ostrzega przed niebezpiecznymi breloczkami
» Jedna z najważniejszych bitew II wojny światowej rozegrała się jeszcze… przed wybuchem wojny!
» Trening młodego konia
» Gabinet nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ I ostatnim żywym ☦ :: Dzielnice mieszkalne :: Apartamentowce :: Apartament Kima i Juna-
Skocz do: