Wejście i przed budynkiem - Page 2
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2

avatar

Rasa :
Wampir

Rola / pozycja :
Łowca

Wiek :
125 lat (19)

Multikonto :
Admin/Sora




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Wejście i przed budynkiem   Wto Paź 24, 2017 6:25 pm

First topic message reminder :


Wejście i przed budynkiem



_________________
I have noticed that everything is predestined
we can change nothing

☯ Notatnik ☯ Theme ☯
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
-

Wiek :
25 lat

Multikonto :
Effie Morgan




http://intodarkness.forumpolish.com/t139-park-jun-ho
http://intodarkness.forumpolish.com/t273-informator

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Nie Lis 05, 2017 9:22 pm

Właściwie czuł się dziwnie siedząc teraz między nimi. Jak między młotem a kowadłem. Ucieszył się, że poczuł bliskość wampira, której mu brakowało, ale... Czuł pewien dyskomfort. Ta dziewczyna zdawała się przywiązywać zbyt dużo uwagi do jego czarnowłosego demona. Jego. Nie no. Nie odezwie się przecież. Nie będzie biedaka jeszcze bardziej peszył. A kto wie, jakby zareagował, gdyby szczeniak chciał oznaczyć swoje terytorium, smakując w końcu tych słodkich usteczek.
Nah. Potem.
- Nie, nie, nie. Ani nie szaleje jakoś specjalnie spełniając marzenia, bo to tylko znalezienie zastosowania dla moich zainteresowań. Ani nie mam specjalnego talentu. Ot próbuje pomóc innym na drodze do spełniania ich marzeń. I sam ciągle szukam i próbuję. Przynajmniej uciekłem od wpadania w kolejne kłopoty. - zaśmiał się i wzruszył ramionami. Oparł się wygodniej o kanapę i znów rozpiął jeden z upartych guzików. Czemu się zrobiło aż tak ciepło? - Ale tak. Jedno jest pewne. Głupi ma zawsze szczęście. - szeroki uśmiech na tych pełny wargach był tak niewinny, tak beztroski i... może trochę głupkowaty, ze serce się krajało. Biedny szczeniaczek. Słodki, uroczy głuptasek.
- W klubach poznawałem kiedyś bardzo wiele osób. Teraz trochę przystopowałem z imprezowaniem. Chyba się starzeję. - Junho sięgnął po kubek z kawą, nie wiedząc za bardzo co zrobić z rękami. Upił łyk i syknął cicho, bo poparzył sobie usta.

_________________
It’s a bit dangerous but I’m so sweet I’m here to save you, I’m here to ruin you You called me, see? I’m so sweet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Wampir

Rola / pozycja :
Łowca

Wiek :
125 lat (19)

Multikonto :
Admin/Sora




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Nie Lis 05, 2017 9:59 pm

W życiu każdego z nas przychodzi taki czas, gdy zasiadając wygodnie w fotelu, chwytamy za kubek gorącej herbaty, kawy, kakao – nieważne. Nie liczy się napój, lecz jego symbolika, podobnie jak mebla, w którym spoczywamy i trzask pomarańczowo – czerwonych płomieni. Widzicie? Pochłaniają wszystko dookoła, podobnie jak czas. Jebany skurwysyn nie zna litości, a my? My też jej nie znamy, a nawet jeśli, to na bardzo krótko – ot przechadzasz się swojskim krokiem pomiędzy innymi – trzask kamieni i maleńkiego pyłu to jedyne świadectwo Twojej obecności. Wiedzieliście, że depcząc go, depczecie również siebie? Tym byliśmy, jesteśmy i zawsze będziemy – maleńkim i nic nie znaczącym pyłem. Wystarczy stanąć, mocniej nacisnąć i poof – na nic nam po potędze, dumie i sile. Ostatecznie i tak jesteśmy nikim.
To nie tak, że wampir ignorował swoich gości. To nie tak, że nie chciał z nimi rozmawiać. Chciał i to nawet bardzo. Problem w tym, że wewnętrzne jestestwo Kima postanowiło się na chwilę wyłączyć – ciało zamarło, dłonie, twarz, oczy… a wraz z nimi wszystko. Chłopak wyglądał na zamyślonego, a w rzeczywistości odpłynął. W efekcie na sofie nie siedziała już istota żywa, a martwa i całkowicie pozbawiona jakiegokolwiek jestestwa i duszy… Kim z żywego stał się wampirem, z wampira zaś marmurową statuą… Nieżywą marmurową statuą.
Czarne ślepia straciły na blasku. Łowca wciąż był bardzo młody, niedoświadczony, emocjonalny, momentami głupi i stosunkowo bezczelny. Mimo to czuł w środku pustkę – nie, nie chodzi o wewnętrzne rozdarcie, brak poczucia przynależności czy o cokolwiek innego. Tutaj chodziło o coś więcej, o dawno zapomnianą, a jednak umiłowaną chęć posiadania kogoś? Nie, przynajmniej nie byle kogoś… Ty to już przecież wiesz mój drogi szczeniaku. Wiesz? A może nie? Niby skąd… Kim Ci przecież nigdy tego nie powiedział, podobnie jak wielu innych rzeczy. Młody bezczel tęsknił za rodziną, za ojcem i matką, której nigdy nie widział… Wiedzieliście, że miał nawet dwie starsze siostry? Też chciały zostać artystkami, jednak nie zostały. Spytacie jak? Coś Wam podpowiem… Matka Kima nie była pierwszą kobietą jego ojca. Poprzednią była rodzicielka jego rodzeństwa. Była piękna, ale i bardzo pokrzywdzona – biedna zmarła na zapalenie płuc. Nie jest łatwo utrzymać i wychować dwójkę dzieciaków. Nic dziwnego, że obie dziewczęta szybko oddano do zamążpójścia – głupi ojciec nigdy mu o tym nie powiedział, ale młokos dobrze wiedział. Patrzył jak umierają ze starości – najpierw one, a potem ich dzieci… To smutne.
- Um… - krótko. Tylko tyle Koreańczyk zdołał z siebie wykrzesać, gdy po mieszkaniu rozszedł się dźwięk domofonu. Czyżby ktoś zadzwonił? Wampir zmarszczył brwi – Sonia? – pomyślał odwróciwszy wzrok w stronę wejścia. Nie. – i dodał po zaciśnięciu pięści.
- Przypilnuj jej. – rzekł wtedy do Parka przy pomocy telepatii. Potem poszło z górki – Kim nie czekał, nie pytał i nie wyjaśniał. Ubrany w swój luzacki strój po prostu wyszedł z apartamentu. Chciał sprawdzić kto lub co stało za dziwną próbą dobicia się do JEGO domu.
Gdyby tylko wiedzieli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
architekt/hostessa

Wiek :
24 lata

Multikonto :
-




http://intodarkness.forumpolish.com/t62-subin-han
http://intodarkness.forumpolish.com/t100-informator
http://intodarkness.forumpolish.com/t339-znajomosci#1832
http://intodarkness.forumpolish.com/t340-dziennik#1833

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Wto Lis 07, 2017 5:58 am

Gdy wszyscy już zasiedli na kanapie nie tylko Junho poczuł się dziwnie. Nieskrępowana do tej pory Subin poruszyła się nieznacznie czując się jak gdyby cała trójka została wezwana na dywanik do dyrektora i czekała na naganę. Na szczęście każde z nich starało się jakoś podtrzymać luźną rozmowę, więc chociaż atmosfera nie była niezręczna.
- Nie bądź już taki skromny. - napomknęło go dziewczę i lekko zderzyła się z nim ramieniem. - Gdybyś rzeczywiście nie miał talentu to nawet pieniądze i znajomości zdałyby się na nic. Poza tym twój współlokator sam powiedział, że masz do tego smykałkę. - dodała po niedługiej chwili ubierając we własne słowa wypowiedź Yeongho sprzed kilku minut.
- Moja mama zwykła to powtarzać za każdym razem, gdy coś mi się udało. - rzuciła pół żartem pół serio kręcąc przy tym głową, bo tak naprawdę teraz mogła się z tego śmiać, a za każdym razem gdy to słyszała dostawała białej gorączki. Gdzieś podświadomie wiedziała, że rodzicielka nigdy nie chciała dla niej źle, ale czasem po prostu odpłacała się córce takim samym zachowaniem jakim ta raczyła ją na co dzień. Chwytając ponownie kubek z herbatą zajrzała do jego środka utwierdzając spojrzenie w tafli ciemnej cieczy. Widziała w niej swoje odbicie, trochę zniekształcone i przysłonięte przez ciemne smugi. Ocknęła się z zamyślenia dopiero, gdy blondyn podjął temat chodzenia do klubów.
- Jeszcze nie widzę u ciebie żadnej siwizny, może znów powinieneś zacząć chodzić na jakieś imprezy? - spytała sama nie wiedząc dlaczego. Tak na dobrą sprawę powinna się raczej cieszyć, że chłopak nie był taki rozrywkowy jak niegdyś i to szczęśliwie utrudniało mu faktyczne rozpoznanie jej zawodu.
- Nie powinnam się już przypadkiem zbierać? - zadała kolejne pytanie, gdy w mieszkaniu rozniósł się dźwięk domofonu i gospodarz uniósł się z kanapy. Nie chciała wyjść na niegrzeczną i nadużywać ich gościnności nawet pomimo tego, że to oni sami nalegali żeby przyjęła ich podziękowanie za zwrócenie kota całego i zdrowego do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
-

Wiek :
25 lat

Multikonto :
Effie Morgan




http://intodarkness.forumpolish.com/t139-park-jun-ho
http://intodarkness.forumpolish.com/t273-informator

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Nie Lis 12, 2017 6:10 pm

Junho uśmiechnął się dość nieśmiało, na słowa Subin i ten jej drobny gest "szturchnięcia". Nawet zaśmiał się pod nosem, ale trochę spuścił wzrok, zawstydzony.
-Może jednak coś w tym jest...- całkiem mądre słowa. Właściwie sam słyszał od swojej rodzicielki podobne rzeczy... I pewnie teraz też by mu to powtarzała. Ale cóż. Nigdy się o tym nie przekona.
Na wspomnienie siwizny, przeczesał palcami, dość nonszalancko, jakby od niechcenia włosy.
-Czy to zaproszenie? Chcesz znowu ze mną zatańczyć? - niby żartował, ale jego uśmiech był jak zawsze bez zarzutu, w pełni czarujący i te szczenięce, błyszczące oczka, które patrzyły na dziewczynę. No ja się nie dziwię, że Demon bywa zazdrosny, jak ten głupek do każdego się tak szczerzy.
Park spiął się trochę słysząc domofon. Na prośbę Kima nie skinął głową, ale spojrzał na niego chcąc powiedzieć, że zrozumiał.
-Chyba nie sądzisz, że puścimy Cię samą do domu. Przyprowadziłaś Kła do domu, więc ja się odwdzięczę tym samym. Jak zaczekasz chwilę, to odwiozę Cię na spokojnie. Kim się położy, pewnie jest zmęczony po podróży samolotem. Jestem pewien, ze to nic ważnego. Nie martw się. - właściwie dodawał otuchy bardziej sobie niż jej, bo martwił się tym, kto zakłócał ich spokój o tej porze. Dłoń ostrożnie położył na przed ramieniu dziewczyny, ściskając ją delikatnie, jakby chciał utwierdzić ją w tym, ze powinna jeszcze chwilę zostać.
- Sądząc po stroju, chyba dalej obracasz się w całkiem niezłym towarzystwie. Tylko czemu wracasz do domu sama po nocy?- swoim wścibstwem chciał odwrócić uwagę Koreanki od innych rzeczy, sam jednak wciąż był spięty i nasłuchiwał, czy aby nie dzieje się nic poważnego.

_________________
It’s a bit dangerous but I’m so sweet I’m here to save you, I’m here to ruin you You called me, see? I’m so sweet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Wampir

Rola / pozycja :
Łowca

Wiek :
125 lat (19)

Multikonto :
Admin/Sora




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Nie Lis 12, 2017 6:48 pm

Słońce miało wstać za dwie, góra trzy godziny. Do tego czasu wampir musiał wrócić, zająć się pozostałymi oknami, a później pójść grzecznie spać. Problem w tym, że czas nieustannie płynął, a młody Koreańczyk jak poszedł, tak jeszcze nie przybył. Nie ważne więc ile trwała lub trwa rozmowa między śmiertelnikami. Minuty płynęły – za oknem nie było nic widać. Rozległo się za to głośne wycie. Pewnie jakiś bezpański pies lub jakiś kundel należący do sąsiada w okolicy. To nieistotne, ponieważ powtarzając – Kim zniknął i nie dawał po sobie znaku życia. Co więcej – JEŚLI Park zdecyduje się zadzwonić… Powiem tylko tyle. Zastanie go głucha cisza, a potem odzywka: abonent chwilowo niedostępny, prosimy spróbować ponownie – i tak dalej, dalej… dalej. Wyglądało to tak, jakby wampir celowo wyłączył telefon. Pytanie tylko czemu?
A jeśli coś mu się stało?
Jeśli doszło do wyrównania rachunków z ludźmi, których mieli zabić?
Co jeśli niektórzy z nich postanowili się zbuntować lub co gorsza jeśli był to kolejny wymysł sojuszu?
Wampir nie wracał…

_________________
I have noticed that everything is predestined
we can change nothing

☯ Notatnik ☯ Theme ☯
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rasa :
Człowiek

Rola / pozycja :
architekt/hostessa

Wiek :
24 lata

Multikonto :
-




http://intodarkness.forumpolish.com/t62-subin-han
http://intodarkness.forumpolish.com/t100-informator
http://intodarkness.forumpolish.com/t339-znajomosci#1832
http://intodarkness.forumpolish.com/t340-dziennik#1833

PisanieTemat: Re: Wejście i przed budynkiem   Sro Lis 15, 2017 5:01 am

Lekki dyskomfort odczuwany chwilę po tym, gdy wszyscy zasiedli wspólnie na kanapie szybko przeminął. Oddając się rozmowie dziewczę zupełnie przestało przejmować się subtelną niezręcznością i na nowo odzyskała swój rezon podejmując dalszą pogawędkę. Nawet zdobyła się na nieco szerszy uśmiech widząc jak Junho zawstydził się od być może niespodziewanego komplementu z jej strony. Z nim jednak nie planowała się droczyć, a przynajmniej nie bezpośrednio toteż nie wykorzystała jego zawstydzenia i nie zaczęła niewinnych przekomarzanek.
- Kto wie? Nie przeczę jednak, że gdybym dostała propozycję wspólnego tańca to z chęcią bym ją przyjęła. - stwierdziła śmiało i żartobliwie, chociaż w jej słowach kryło się ziarno prawdy. Sama może nie była najlepszą tancerką na świecie, nie sprawiało jej to nawet jakiejś wielkiej przyjemności lecz jeśli miałaby powyginać się z kimś równie dobrze wyglądającym i przy tym zabawnym, to dlaczego miałaby się nad tym dwa razy zastanawiać?
- Jeśli chodzi o mnie to nie spieszy mi się jakoś specjalnie, niemniej jednak nie chciałabym stwarzać wam problemu. Wygląda na to, że będziecie mieć kolejnego gościa. - powiedziała wędrując wzrokiem do drzwi, za którymi zniknął czarnowłosy mężczyzna. Na końcu języka miała komentarz odnoszący się do gości i ich dziwnych godzin na odwiedziny, ale w porę zamilkła. W końcu sama nie była lepsza. Do wschodu słońca nie pozostało wiele, a ona roznegliżowana siedziała w najlepsze w mieszkaniu dwóch praktycznie obcych jej facetów.
Słysząc kolejne słowa Parka, Subin powróciła do niego wzrokiem i równie szybko go odwróciła skupiając się nagle na bardzo interesującej szklance herbaty. Musiała jakoś wybrnąć z tej sytuacji i powiedzenie prawdy było najłatwiejszym sposobem, jednak konsekwencje jej słów oraz potencjalna reakcja ze strony chłopaka nie zapowiadały się najlepiej toteż musiała trochę podkoloryzować całą sprawę.
- Co racja to racja, niewiele się zmieniło od naszego spotkania. - rzuciła kiwając twierdząco głową. - Sam wiesz jak to jest w klubach, każdy trochę wypił i wszyscy zniknęli w taksówkach. Sama czekałam na swoją, gdy pod nogi nawinął się Kieł. Tak jakoś wyszło, że dzisiaj wracałam w pojedynkę. - skłamała gładko szukając wzrokiem kociaka, którego dostarczyła pod same drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» BLUP w 10 latek!!
» Policja ostrzega przed niebezpiecznymi breloczkami
» Jedna z najważniejszych bitew II wojny światowej rozegrała się jeszcze… przed wybuchem wojny!
» Trening młodego konia
» Gabinet nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ I ostatnim żywym ☦ :: Dzielnice mieszkalne :: Apartamentowce :: Apartament Kima i Juna-
Skocz do: